W tym roku okres przedświątecznego szału pracowego dopadł mnie  znacznie wcześniej niż przypuszczałam, a to  oznacza, że mam coraz mniej czasu na bloga.  Smutne, ale prawdziwe i żadni guru od produktywności mi  tutaj nie pomogą Doba ma tylko 24 godziny, a ja muszę mimo wszystko kiedyś sypiać.  Nic to.  Czasu starcza mi chociaż na sprawdzenie kto aktualnie wygrywa w sporze  o  sądownictwo jaki toczą ze sobą od zeszłego roku władza wykonawcza, ustawodawcza i sądownicza.  Po wyroku Sądu Najwyższego (SN) z 5 grudnia, sporo wskazuje na to, że obecnie prowadzi władza sądownicza, ale czy na pewno?  Sąd Najwyższy, że Izba Dyscyplinarna SN nie jest sądem w rozumieniu prawa Unii Europejskiej. Ale co właściwie z  tego wynika dla mnie i dla Ciebie?

 

 

Izba Sadu Najwyzszego nie jest sadem-jednak?

 

 

 

 

Izba Dyscyplinarna SN nie jest sądem 

 

 

 

 

 

 

Oczywiście wyrok Sądu Najwyższego z 5 grudnia został wydany w jednej z 3  spraw, w których pytał TSUE o wykładnię prawa UE. I jest rezultatem odpowiedzi jaką SN  otrzymał od Trybunału.

Chodzi o wyrok TSUE z 19 listopada 2019 r. – w połączonych sprawach  C-585/18, C-624/18 i C-625/18.  Pisałam o tym czemu TSUE w ogóle wydał ten wyrok i co  dla mnie wynika  z jego  treści we wpisie Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego: kto wygrywa?

Jeśli nie czytałeś wpisu ani  wyroku TSUE, to serdecznie polecam lekturę obu. Dzieją się bardzo ciekawe rzeczy. Niestety  jak dla mnie tracisz na  całej awanturze przede wszystkim Ty i ja. Czyli „My Naród”, że tak zacytuję  konstytucję USA.

Ale do rzeczy, czyli do wyroku Sądu Najwyższego z 5 grudnia.  Ale zanim, to jeszcze tylko Ci przypomnę, że TSUE  bardzo wyraźnie podkreślał w– nie raz   i nie dwa –  że  ocena czy dany sąd jest  niezależny i niezawisły należy do  Sądu Najwyższego. TUSE nie może i nie będzie tego oceniał z powodów, o jakich już pisałam w poprzednim wpisie. Co więcej, SN musi tę kwestię dokładnie zbadać w oparciu o wszystkie okoliczności faktyczne i prawne.

Sąd Najwyższy zbadał i uznał, że Izba Dyscyplinarna SN nie jest sądem w rozumieniu prawa UE.

Nie ma jeszcze pisemnego  uzasadniania wyroku, ale SN podał ustne motywy rozstrzygnięcia .

Still in darkness

 

 

 

 

Izba Dyscyplinarna nie jest sądem ale jeszcze nie wiemy dlaczego

 

 

Są zwięźle podane w 8 puntach, ale nie wyczytasz w nich czemu Sąd Najwyższy uznał, że Izba Dyscyplinarna SN nie jest sądem w rozumieniu prawa unijnego.  Trudno. Trzeba będzie poczekać na pisemne uzasadnienie.

W ustnych powodach rozstrzygnięcia  SN  stwierdził natomiast, że wykładnia praw UE zawarta w wyroku TUSE z 19 listopada wiąże  wszystkie sądy  w Polsce, a także organy władzy. Następnie wskazał na standardy  oceny niezależności i  niezawisłości sądów wskazane przez Trybunał i poinformował, że po zbadaniu czy te standardy są spełnione czy nie , uznał, iż  Krajowa Rada Sądownictwa w obecnym składzie nie jest organem bezstronnym  i niezawisłym od władzy ustawodawczej i wykonawczej, a Izba Dyscyplinarna SN nie jest sądem w rozumieniu prawa UE. Co za tym idzie nie jest też sądem w rozumieniu polskiego prawa. Dalej potwierdził dobrze znaną zasadę pierwszeństwa prawa unijnego nad krajowym w sytuacjach gdy są ze sobą niezgodne.

 

 

 

Czy po wyroku TSUE Sąd Najwyższy może  wpływać na to kto zostanie sędzią a kto nie?

 

 

 

Wciąż czekamy na uzasadnienie wyroku Sądu  Najwyższego, a  już widać pierwsze konsekwencje tego orzeczenia w połączeniu z  wyrokiem Trybunału.   W tej chwili, zgodnie z polskim prawem, wszyscy sędziowie są powoływani do urząd sędziego przez Prezydenta. Przy czym każdego kandydata musi zaopiniować Krajowa Rada Sądownictwa (KRS).  Ale skoro zdaniem Sądu Najwyższego  KRS obecnie nie jest organem  bezstronnym i niezawisłym, to … czy w ogóle może opiniować kandydatów na sędziów?

I  tutaj  Sąd Najwyższy  problem dostrzega i w związku z tym będzie go rozstrzygał w poszerzonym składzie  7 sędziów Sądu Najwyższego.  Ma taką możliwość zgodnie z art. 83  ustawy o Sądzie Najwyższym (UoSN). W par. 1 tej ustawy wyczytasz, że :

„§ 1. Jeżeli w orzecznictwie sądów powszechnych, sądów wojskowych lub Sądu Najwyższego ujawnią się rozbieżności w wykładni przepisów prawa będących podstawą ich orzekania, Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego lub Prezes Sądu Najwyższego może, w celu zapewnienia jednolitości orzecznictwa, przedstawić wniosek o rozstrzygnięcie zagadnienia prawnego Sądowi Najwyższemu w składzie 7 sędziów lub innym odpowiednim składzie.”

Dlaczego  ilość sędziów jest istotna? Ano  7 osobowy skład Sędziów Sądu Najwyższego może nadać swojemu rozstrzygnięcia  moc zasady prawnej (rozstrzyga w formie uchwały).   Co to oznacza w praktyce?

W  największym skrócie, że wszystkie składy orzekające Sądu Najwyższego będą się stosowały do zasady prawnej tak długo, dopóki Sąd Najwyższy  jej nie odwoła.

UoSN  przewiduje w jakim trybie można odstąpić od stosowania jakieś zasady prawnej (art.88) I nie da rady tego zrobić sam żaden pojedynczy skład orzekający. Uchwałę w sprawie przestania stosowania zasady prawnej muszą podjąć co najmniej wszyscy sędziowie danej izby Sądu Najwyższego (SN dzieli się na izby- taką ma strukturę organizacyjną).

A pewnych, wskazanych w UoSN przypadkach, nawet uchwała sędziów jednej izby nie wystarczy żeby  zmienić  zasadę prawną.  Na przykład, gdyby zasadę prawną wprowadziła uchwała  pełnego składu SN – czyli orzekaliby wszyscy sędziowie SN- to  odstąpienie od takiej zasady też wymagałoby  orzeczenia wszystkich sędziów.  W  uproszczeniu: im liczniejszy skład orzeka, tym trudnie taką zasadę prawną zmienić. I dodam tylko, że  7 osobowy skład SN może stwierdzić, ze sam nie da rady sprawy rozstrzygnąć i przekazać ją do  rozważenia  jeszcze większemu składowi sędziowskiemu.

A skład 7 osobowy będzie rozważał  2 kwestie :

  • czy SN zawsze musi badać, z urzędu, czy KRS jest organem niezależnym od  władzy ustawodawczej i wykonawczej. Zawsze, przy każdym odwołaniu od  uchwały KRS rekomendującej ( lub nie) kandydata na sędziego Prezydentowi.

  • No i przede wszystkim, czy może takie uchwały KRS w ogóle z automatu  ulegają uchyleniu w całości. Niezależnie czy je ktoś zaskarży w całości czy tylko w części.

Coś czuję, że na „składzie siódemkowym” się nie skończy zważywszy na ciężar gatunkowy  pytań, ale może się mylę.  Sprawa jest  poważna. Bardzo. No bo kolejne pytanie brzmi:

czy wszyscy sedziowie opiniowani przez nowa KRS powinni zejsc z boiska?

 

 

 

 

 Czy sędziowie powołani na urząd przez Prezydenta po opinii KRS w ogóle mogą orzekać?

 

 

 

 

 

 

 

Ano właśnie mogą czy nie mogą? No jeśli  Krajowa Rada Sądownictwa w obecnym składzie nie jest organem bezstronnym  i niezawisłym od władzy ustawodawczej i wykonawcze, jak ustalił SN, to  co dalej?

Czy wszyscy  tacy sędziowie powinni być w ogóle odsunięci od wydawania wyroków i innych  orzeczeń? No w końcu  pozytywną rekomendację dostali o  nowej KRS?  

 

Widzisz problem?  Idziesz do sądu, wnosisz pozew, a tu termin pierwszej  rozprawy  wyznaczony na 2024, bo tylko 3 z  10 sędziów  sądu może orzekać.

 A co z wyrokami, które tacy „ podejrzani” sędziowie  już wydali? Czy  można będzie je podważyć jako nieważne od samego początku, bo w składzie orzekającym była osoba, która wyroku po prostu nie mogła wydać?

To są bardzo poważne sprawy, które w interesie nas wszystkich – obywateli  tego pięknego kraju – muszą być wyjaśnione.  Z  tym, że tutaj   uprawnienia Sądu  Najwyższego do  ich rozstrzygnięcia się kończą.

Dalej pałeczkę musi przejąć już inny organ i jest nim Trybunał Konstytucyjny.  Sąd Najwyższy już się do niego zwrócił w tej sprawie, ale o  tym w „ następnym odcinku”.

Tutaj dodam tylko, że w całym tym sporze  jak dla mnie nikt  nie wygrywa. Jest totalny pat, na którym  najbardziej traci obywatel czyli Ty i ja.

I jeszcze jedna sprawa:  jakoś wszystkim umyka chyba  taki niuans, że Prezydent w ogóle opinią KRS związany nie jest.  Musi  ją  tylko otrzymać, ale dalej już robi co chce. Wcale nie musi się  z KRS zgodzić.

Taki  już przywilej głowy państwa zgodnie z Konstytucją i ustawami – póki co, oczywiście.

Pozdrawiam, Prawstoria


Prawstoria

Prawstoria

Lepiej próbować i się mylić, niż siedzieć na czterech literach i narzekać. Jestem  typem, któremu zawsze mało. Stawiam na jakość , krytyczne myślenie i poczucie humoru. Nie chadzam na skróty, chyba, że nie mam wyboru. Jako kompletny  analfabeta techniczny zdecydowałam, że sama poprowadzę bloga. Strona techniczna tak  mnie wciągnęła, że  zaczęłam się na poważnie interesować prawem IT  i w ogóle nowych technologii.  W realnym świecie pracuję  w bardzo innowacyjnej branży, trzymam kilka srok za ogon i  nie zajmuję się wyłącznie prawem, bo umarłabym z nudów.

0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.