Prawo unijneUmowy

Umowa między członkiem zarządu a spółką zo.o.

Po dłuższej przerwie od blogowania wracam do korzeni, czyli będzie o prawie umów. Od dłuższego czasu spotykam się w praktyce z problemem, którego nie rozumiem. Bo w zasadzie wszystko powinno być jasne. Niby przepis nie pozostawia wątpliwości ( tak, wyobraź sobie, że tym razem NAPRAWDĘ jest konkretny przepis), ale jak przyjdzie co do czego, to się kontrahenci dziwią. I często protestują, bo „odstawiam jakieś cyrki” a „oni zarządzają tą spółką od lat i życiu o czymś takim nie słyszeli”. A ja im tu jakieś herezje opowiadam. Bezczelna. Zatem umowa między członkiem zarządu a spółką z o.o. Kto może reprezentować spółkę? Czy jeśli była to niewłaściwa osoba, to spółka może jakoś tę umowę później potwierdzić. Kiedy, i czy w ogóle, taka umowa może być nieważna? A jak już jest nieważna, to czym to grozi?

UMOWA MIĘDZY CZŁONKIEM ZARZĄDU A SPÓŁKĄ, CO NA TO PRZEPISY ?

Zacznijmy od tego, że w przeciwieństwie do wielu innych przypadków które znasz i tych o których pisałam wcześniej, akurat tutaj ustawodawca był bardzo precyzyjny. Dlaczego? A dlatego, że w Kodeksie Spółek Handlowych (KSH) mamy przepis art. 210 § 1., który mówi wprost, że:

W umowie między spółką a członkiem zarządu oraz w sporze z nim spółkę reprezentuje rada nadzorcza lub pełnomocnik powołany uchwałą zgromadzenia wspólników.

Jak dla mnie, to bardzo jasny przepis, a jednak z niewiadomych względów nie dla wszystkich.

Lekarze, pielęgniarki  i ogólnie wszyscy przedstawiciele służby zdrowia, są szczególnie "narażeni" na umowę członek zarządu - spółka.

INFORMATYK, LEKARZ, ARCHITEKT, PIELĘGNIARKA SZCZEGÓLNIE „NARAŻENI” NA BYCIE STRONĄ UMOWY ZE SPÓŁKĄ ZO.O., KTÓRĄ ZARZĄDZAJĄ

Z własnej praktyki wiem, że szczególnie „narażeni” na bycie w układzie umowa między członkiem zarządu a spółką, są wszelkiej maści przedstawiciele wolnych zawodów. Czyli na przykład lekarze, informatycy, pielęgniarki, architekci czy inżynierowie. Czemu? A temu, że bardzo często sytuacja wygląda tak: przychodzi do firmy klient i chce skorzystać i z jej pomieszczeń czy sprzętu i jednocześnie z usług specjalisty. I często ten specjalista jest też jednocześnie członkiem zarządu firmy, która działa w formie spółki zo.o. W przypadku mniejszych biznesów, to w zasadzie codzienność. Na przykład uznany architekt czy lekarz zakładają spółkę zo.o. z żoną albo dwoma kolegami po fachu.

No i teraz kiedy klient chce skorzystać i z usług spółki zo.o. i specjalisty – członka zarządu, to często najwygodniej jest zawrzeć umowę trójstronną. To wygodne, bo prawa i obowiązki wszystkich stron znajdują się w jednym dokumencie. Wszyscy wszystko wiedzą, więc mamy zapewnioną pełną transparentność. Taka trójstronna umowa jest też często bardzo na rękę samemu specjaliście, bo ze względów podatkowych często bardziej opłaca mu się żeby wynagrodzenie za jego usługi było wypłacane spółce, a ta się z nim wewnętrznie rozlicza. Czasem mamy też sytuację, kiedy przepisy wymagają zawarcia umowy i ze spółką z o.o. i ze specjalistą, który jest równocześnie członkiem zarządu tej spółki. Weźmy na przykład bliską memu sercu branżę badań klinicznych: polskie przepisy wymagają zawarcia pisemnej umowy z badaczem i ośrodkiem badawczym. Wtedy bardzo często w grę wchodzi wielostronna umowa , która niejako zawiera w sobie umowę między członkiem zarządu a spółką

UMOWA TRÓJSTRONNA TO TEŻ UMOWA MIĘDZY CZŁONKIEM ZARZĄDU A SPÓŁKĄ

Pamiętaj, że umowa trójstronna klient – specjalista/członek zarządu spółki – spółka zo.o., to wciąż umowa między członkiem zarządu a spółką ( umowa trój –  i więcej – stronna zawiera w sobie umowę członek zarządu i spółka).

A to jakoś wciąż wszystkim umyka.

Tymczasem, to znaczy, że spółkę w takiej umowie może reprezentować (czyli też zawrzeć umowę w jej imieniu) tylko:

  1. rada nadzorcza (bardzo rzadko się zdarza żeby spółka z o.o. taką miała. No chyba, że jest to spółka z NAPRAWDĘ ogromnym kapitałem zakładowym),

2) pełnomocnik powołany uchwałą zgromadzenia wspólników

ALE MAMY 3 CZŁONKÓW ZARZĄDU I KAŻDY MOŻE SPÓŁKĘ REPREZENTOWAĆ

No ale, jak słusznie zauważył mi kiedyś w słuchawce pewien Pan Prezes:

– Proszę pani, ja rozumiem. Ale mamy poza mną jeszcze dwóch innych członków zarządu i każdy z nich może spółkę reprezentować. Więc ja będę podpisywał za siebie, a za spółkę jeden z kolegów. Gdzie pani widzi problem?

Niestety problem wciąż widziałam. Oczywiście, że zgodnie z KSH spółkę z o.o. reprezentuje zarząd (jeden lub kilku członków łącznie, w zależności od tego co zapiszemy w umowie spółki). Albo prokurent lub prokurenci łącznie. Ale przepisy art.210 § 1 to wyjątek, który przeważa nad „zwykłymi” zasadami reprezentacji spółki z KSH.

A to znaczy, że w przypadku gdy stronami tej same umowy są członek zarządu i spółka zo.o., zawsze, ale to zawsze, spółkę musi w niej reprezentować albo rada nadzorcza albo pełnomocnik powołany uchwałą zgromadzenia wspólników.

Przy czym zaznaczam, że jeśli mamy taką sytuację, że stronami umowy są jednocześnie spółka zo.o. i jedyny członek zarządu tej spółki (czyli zarząd jest po prostu jednoosobowy). A do tego ten jedyny członek zarządu jest też jedynym wspólnikiem w spółce, (ewentualnie udziały w spółce należą do niego i spółki), to wtedy KSH ustanawia jeszcze ostrzejsze zasady. Bo w takim przypadku umowa musi być zawarta formie aktu notarialnego, a notariusz powiadamia sąd rejestrowy o jej zawarciu.

Co Ci grozi jeśli źle zawrzesz  umowę między członkiem zarządu a spółką.

A CO CI GROZI JEŚLI UMOWA MIĘDZY SPÓŁKĄ A CZŁONKIEM ZARZĄDU BĘDZIE PODPISANA PRZEZ INNEGO CZŁONKA ZARZĄDU LUB PROKURENTA?

Kluczowe pytanie brzmi, co Ci grozi jeśli jednak umowa między członkiem zarządu a spółką jest zawarta z pominięciem zasad art. 210 § 1 KSH ?

To bardzo proste. Taka umowa jest nieważna. Czyli nie istnieje, bo nigdy nie została zawarta. Ze wszystkimi tego konsekwencjami: prawnymi, podatkowymi i biznesowymi.

Czyli nie będziesz na przykład w stanie pozwać z kontrahentów: spółki i członka zarządu, że nie wywiązali się z umowy albo wywiązali tylko częściowo.

I w drugą stronę: jeśli to Ty jesteś członkiem zarządu albo spółką, to też nie dasz rady pozwać kontrahenta o to, że się nie wywiązał z umowy.

Umowy nigdy nie było.

Rozumiesz już teraz czemu przepis art. 210 § 1 KSH jest ważny i trzeba o nim pamiętać?

Czasem pewnych rzeczy naprawić się nie da.

ŹLE ZAWARTEJ UMOWY MIĘDZY CZŁONKIEM ZARZĄDU A SPÓŁKĄ NIE NAPRAWISZ

A pamiętać musisz jeszcze o tym, że jeśli spółka nie była reprezentowana w umowie między nią a członkiem zarządu tak, jak chce tego przepis art. 210 § 1 KSH, to nie da się takiej nieważnej umowy naprawić. Nawet gdyby się zorientował po czasie, i zgromadzenie wspólników spółki ustanowi pełnomocnika do reprezentacji, a ten potwierdzi zawarcie umowy, to nic nie da.

 Nasz Sąd Najwyższy wypowiadał się na ten temat wielokrotnie. Nie miał nigdy wątpliwości: takie potwierdzenie przez radę nadzorczą spółki lub pełnomocnika ustanowionego zgodnie z art. 210 § 1 KSH, nic nie da. Umowa jest tak nieważna jak była od początku. Prawnik Ci powie, że „nie da się jej konwalidować” czyli po prostu naprawić sprawiając, że stanie się ważna. Nic z tego.

Diabeł tasmański
Diabeł, i to niekoniecznie tasmański, tkwi w pełnomocniku

KTO MOŻE, A KTO NIE, BYĆ PEŁNOMOCNIKIEM SPÓŁKI Z ART.210 § 1 KSH ?

Dobra. To skoro w większości spółek zo.o. nie ma rady nadzorczej, to w takim razie kto może być pełnomocnikiem spółki z 210 § 1 KSH? I… czy są jakieś ograniczenia w wyborze delikwenta?

Na temat wyboru pełnomocnika mamy masę orzeczeń i Sądu Najwyższego i sądów niższych. Na pewno wiadomo, że pełnomocnikiem może być osoba spoza spółki. Czyli wspólnicy nie muszą wskazywać pracownika spółki czy w ogóle osoby z nią związanej.

I ciekawostka: nie ma prawnych przeszkód, żeby pełnomocnikiem ustanowionym przez zgromadzenie wspólników do reprezentacji spółki w umowie zawieranej z członkiem zarządu był na przykład prokurent lub członek zarządu.

Czyli może być tak, że pani Iksińska jest zgodnie z umową spółki uprawniona do jej „ zwykłej” reprezentacji, i wspólnicy powołują ją również na pełnomocnika do reprezentacji spółki w umowie z panem Ygrekowskim – członkiem zarządu.

Kłopot pojawia się wtedy, kiedy umowa ma być zawarta między panem Zdzisiem, członkiem zarządu spółki, a spółką i wspólnicy powołują na pełnomocnika z art. 210 § 1 KSH tegoż pana Zdzisia.

Teoretycznie przeszkód prawnych niby nie ma, ale wtedy pan Zdzisio podpisuje umowę i za siebie i za spółkę. I tutaj nie ma zgodności w świecie sądowo- prawniczym czy tak zawarta umowa jest ważna, czy może jednak nie.

Moim zdaniem nie, bo wskazanie pana Zdzisia na pełnomocnika z 210 § 1 KSH jest obejściem ustawy. Czemu? Bo to przeczy tzw. ratio legis czyli powodowi wpisania tego przepisu do KSH. Chodziło o to, żeby członek zarządu i osoba działająca za spółkę nie byli tą samą osobą.

Oczywiście to tylko moje zdanie.

Pozdrawiam, Prawstoria

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Back to top button