Genetyczne poszukiwanie przodków staje się  coraz  popularniejsze.

„Twoje DNA skrywa historię. Nasza firma pomoże Ci ją odkryć i dowiedzieć się więcej o sobie. Im więcej wiesz o sobie, tym łatwiej będzie Ci określić, kim chcesz się stać. Zaczynamy?

Brzmi zachęcająco, prawda?   W końcu kto nie chciałby się dowiedzieć skąd  tak naprawdę pochodzi?  A cała procedura jest bajecznie prosta i  nie taka droga, bo swoje geny możesz zbadać już za około 500 PLN. Dostajesz zestaw do pobrania próbki DNA. Pobierasz, odsyłasz i czekasz na wyniki.  NO I WŁAŚNIE WYSŁAŁEŚ KOMUŚ SWOJE NAJBARDZIEJ   OSOBISTE Z MOŻLIWYCH DANE OSOBOWE. I jeszcze za to zapłaciłeś. I teraz pytanie: jak te super wrażliwe dane osobowe są chronione przez firmę , która poszuka Twoich  genetycznych przodków? Sprawdziłeś to w ogóle?

 

 

genetyczne poszukiwanie przodków jest modne

 

 

 

GENETYCZNE POSZUKIWANIE PRZODKÓW CZYLI WYBÓR FIRMY OKIEM EKSPERTA

 

 

 

 

 

 

Tytułem wstępu: do  „popełnienia”  tego wpisu zainspirował mnie stary internatowy artykuł   o   chwytliwym  tytule: „To badanie chciałby zrobić  każdy z nas. Za 1000 zł możesz sprawdzić , skąd dokładnie są  twoi przodkowie”. Obecnie ceny spadły, bo i konkurencja i zainteresowanie większe.

Artykuł jest rozmową pani dziennikarki z panem Erykiem Janem Grzeszkowiakiem, przestawianym jako twórca bloga o genealogii genetycznej.  Ekspert interesuje się  genealogią od kilkunastu lat, poza tym robi doktorat z epidemiologii  genetycznej, czyli jest fachowcem. Poza tym ma bardzo rozległe zainteresowania i szlacheckie korzenie. Przynajmniej tak wynika z informacji na  jego blogu.

 Zdaniem eksperta genetyczne poszukiwanie przodków ma wiele zalet. I trudno się z tym nie zgodzić skoro dzięki testowi  genetycznemu możesz odnaleźć nawet  kilkanaście tysięcy krewnych. No i przy okazji dokładnie poznasz swoje etniczne pochodzenie.  Przypuszczam, że wielu z nas może się mocno zdziwić poznawszy wyniki testu.  Co jeśli się okaże, że  jesteś mało słowiańskim Słowianinem  albo nawet mało polskim Polakiem?   Wszystko jest możliwe.  Nawet to, że jeśli nie znasz swoich rodziców, odkryjesz ich genotyp. To samo z ciotkami, wujkami, kuzynami. Ba, możesz się nawet znienacka dowiedzieć, że masz kompletnie Ci dotąd nieznane rodzeństwo – kto wie?

Ale czym się kierować wybierając firmę, która Ci przeprowadzi  takie genetyczne poszukiwanie przodków?

Ekspert doradza przede wszystkim firmy zagraniczne. Polskie oferty są droższe i niestety testy zawierają dużo mniej informacji, czyli płacisz za nic albo prawie za nic.

Poza tym firma powinna mieć dostęp do  bazy  krewnych, bo bez tego nie wiele zdziałamy z naszymi wynikami. Do tego firma powinna badać co najmniej pół miliona pozycji w przypadku testów autosomalnych i co najmniej 37 markerów przy badaniu chromosomu Y. Natomiast  badanie  DNA mitochondrialnego powinno obejmować całość genomu.

Taki detal jak to czy i jak firma oferująca genetyczne poszukiwania przodków  chroni   Twoje, najbardziej osobiste  z możliwych dane osobowe, w ogóle eksperta nie interesują.
I nie jest to odosobniony przypadek. W podobnym, bardzo entuzjastycznym tonie, wypowiadał się o genealogicznych badaniach genetycznych, i to w kilku wpisach, na przykład serwis spidersweb.pl – oczywiście też nie zawracając uwagi na to czy  i jak Twoje dane osobowe są chronione.

 

 

Genetyczne poszukiwanie przodków- jaka pra-prababka taka pra-prawnuczka?

 

 

 

 

 

GENETYCZNE POSZUKIWANIE PRZODKÓW: PILNUJ DANYCH DNA

 

 

 

 

 

 

 

A tymczasem, jak dla mnie poziom tej  ochrony  to podstawa.
 I dlatego  bezwzględnie  uważam, że   jeśli już zdecydujesz się  komuś przesłać swoje DNA do badań, to  informacja o tym jak ta  firma będzie przetwarzać i chronić twoje dane osobowe powinna być kluczowa przy jej wyborze firmy.

 

 

 

łańcuch ochrony RODO łańcuch DNA

 

 

 

 

 

TEORETYCZNIE TWOJE GENY ZAWSZE CHRONI RODO

 

 

 

 

 

 

 

Naturalnie obecnie, jako obywatela Unii, chroni Cię RODO  i  teoretycznie każda firma,  nawet spoza Unii już dawno powinna dostawać swoją politykę prywatności do wymogów UE, o ile oferuje usługi w Unii.

I dla ścisłości, RODO, nie do końca chroni Ciebie, tylko  Twoje dane osobowe. W tym tzw. „dane szczególnej kategorii”  podlegające specjalnej  ochronie. Podobnie jak dane biometryczne,  tak i Twoje dane genetyczne są właśnie  takimi specjalnymi, wrażliwymi  danymi osobowymi zgodnie z art.9 ust.1 RODO.   

 Co to oznacza? Ano że, nawet  jeśli firma, której odsyłasz swoją próbkę  ma siedzibę daleko poza granicami Unii, dajmy na to w USA, to unijne rozporządzenie ma zastosowanie, o ile ta firma oferuje usługi  na terenie UE  (art. 3 ust.2 pkt a) RODO). I to niekoniecznie Polakom czy innym obywatelom Unii. Wystarczy, że osoba, która odsyła  próbkę przebywa na terenie UE, w tym i naszego pięknego kraju. Wcale nie musi być polskim, czy w ogóle  unijnym, obywatelem (art. 3 ust.2 RODO).

Poza tym, dane genetyczne są szczególnie chronione i co do zasady można je przetwarzać tylko  jeśli wyrazisz na to wyraźną zgodę (art.9 ust. 2 pkt a) RODO).  Naturalnie  RODO  wskazuje na kilka wyjątków od wymogu zgody, ale moim zdaniem żaden nie ma zastosowania w przypadku firm oferujących genetyczne poszukiwanie przodków.  

 I teraz cały kłopot w tym na co wyrażasz zgodę  decydując się na usługi danej firmy, bo zgoda zgodzie nie równa. Trzeba ją dokładnie przeczytać i w kolejny wpisie pokażę Ci na konkretnym przykładzie dlaczego   korzystanie z usług nawet bardzo znanych firm  poszukujących  genetycznych przodków, może  być  dla Ciebie, o ile nie ryzykowne, to powiedzmy, że co najmniej  mało opłacalne.

 

 

 

 

Sacramento czyli teren działania Golden State Killera

 

 

 

 

 

 

GENETYCZNE POSZUKIWANIE PRZODKÓW I WĄTPLIWOŚCI AMERYKAŃSKICH PRAWNIKÓW CZYLI  „GOLDEN STATE KILLER

 

 

 

 

 

A zanim dojdę do konkretnych przykładów.  Zastanów się: firmy oferujące  badania genetyczne gromadzą i przetwarzają bardzo wrażliwe  dane osobowe  setek  tysięcy, jeśli nie  milionów, ludzi z całego świata.

 Dla mnie to  samo przez się niepokojące, że ktoś ma dostęp do takiej wiedzy. A co jeśli taka firma zostanie dajmy na to zhakowana?   Może dziś możliwości   wykorzystanie Twojego DNA są  stosunkowo ograniczone, ale za 10, 20 lat ? Kto wie?

Zresztą  z  tymi obawami, nie jestem osamotniona.  

W kwietniu 2018 r.  amerykańska policja i FBI potwierdziły, że  dzięki  dostępowi do DNA zebranego w ramach właśnie genetycznego poszukiwania przodków, udało im się schwytać tzw.”Golden State Killera”.  Golden State Killer   był  seryjnym  mordercą i gwałcicielem odpowiedzialnym za co najmniej 13 morderstw, ponad 50 gwałtów oraz ponad 100 włamań. Działał w Sacramento w Kalifornii w latach 1974- 1986.  Aż do 2018r. pozostawał nieuchwytny. Do czasu.  Ujęto go dzięki badaniom DNA, jakim poddał się  jeden z członków rodziny Golden State Killera. 

Mimo, że samo schwytanie mordercy po tylu latach jest sukcesem organów ścigania, to jednak  metoda dzięki której  go złapano wywołała dyskusje.  Dzięki możliwościom jakie daje prawo USA, policja  uzyskała dostęp do komercyjnej bazy danych genetycznych osób, które nie zostały o nic oskarżone.

 Część  amerykańskich prawników, w tym  kilkoro sędziów  amerykańskiego Sądu Najwyższego,  była zaniepokojona możliwością i  gromadzenia i  uzyskania dostępu do profili genetycznych   tysięcy Amerykanów.

„ Czy na przykład zdajesz sobie sprawę, że gdy przekazujesz próbkę DNA, potencjalnie stajesz się  genetycznym informatorem o reszcie twojej rodziny?” pyta na przykład  w jednym z wywiadów Elizabeth Joh, profesor prawa na University of California

Dodajmy, że o całej reszcie. Czyli w większości o ludziach, którzy nie popełnili żadnego przestępstwa. I do tego  nigdy  nikomu nie wyrażali zgody na  przetwarzanie  swoich danych genetycznych.

Rozumiesz już dlaczego genetyczne poszukiwania przodków wcale nie są takie „proste, łatwe i przyjemne” , przynajmniej w sensie prawnym, jak to się na pierwszy rzut oka wydaje?

Pozdrawiam,  Prawstoria


Avatar

Prawstoria

Lepiej próbować i się mylić, niż siedzieć na czterech literach i narzekać. Jestem  typem, któremu zawsze mało. Stawiam na jakość , krytyczne myślenie i poczucie humoru. Nie chadzam na skróty, chyba, że nie mam wyboru. Jako kompletny  analfabeta techniczny zdecydowałam, że sama poprowadzę bloga. Strona techniczna tak  mnie wciągnęła, że  zaczęłam się na poważnie interesować prawem IT  i w ogóle nowych technologii.  W realnym świecie pracuję  w bardzo innowacyjnej branży, trzymam kilka srok za ogon i  nie zajmuję się wyłącznie prawem, bo umarłabym z nudów.

0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.