UE i prawo międzynarodowe

Brexit, czyli czy Wielka Brytania wyjdzie z Unii po angielsku?

Umowa wystąpienia Zjednoczonego Królestwa z Unii Europejskiej – co się nie podoba Anglikom?

14 listopada 2018r. Unia Europejska i Zjednoczone Królestwo zakończyły negocjacje umowy o wystąpieniu Wielkiej Brytanii z UE. Treść umowy jest powszechnie krytykowana na Wyspach przez przeciwników Brexitu (co dziwić nie powinno) ale też przez  zwolenników wyjścia z UE. Ci ostatni oskarżają premier May o skrajną nieudolność, brak zdolności negocjacyjnych, a nawet zdradę (autentycznie uwielbiam angielskie bulwarówki, a już Daily Mail zawsze ogrzewa me serceJ).
W efekcie premier odwołała w ostatniej chwili zaplanowane na 11 grudnia 2018r. głosowanie w którym Parlament Zjednoczonego Królestwa miał ratyfikować umowę o wystąpieniu z UE. Publicznie przyznała, że gdyby odbyło się w grudniu, umowa nie zostałby  ratyfikowana, a to mogłoby w praktyce oznaczać tzw. „twardy Brexit”, czyli opuszczenie  UE bez jakiejkolwiek umowy.

Oficjalnie premier May liczy na ostudzenie emocji w  czasie przerwy świątecznej, aczkolwiek robi to w dość swoisty sposób, bo na przykład ostentacyjne wynajmowanie promów, które miałby zapewnić Brytyjczykom  transport przez kanał La Manche na wypadek twardego Brexitu, raczej nie służy wyciszeniu i refleksji.  Pani premier chyba chodzi o zastraszenie podzielonego parlamentu: to coś w rodzaju zobaczcie do czego doprowadzicie  jeśli zagłosujecie przeciw wynegocjowanej przeze mnie  umowie. Czy plan się  powiedzie, zobaczymy.  Unia Europejska bardzo jasno zadeklarowała, że innej umowy niż ta wynegocjowana nie będzie, a teraz rolą pani premier jest przekonanie parlamentu do jej ratyfikacji.   Póki co ponowne głosowanie w parlamencie jest zaplanowane na 14 stycznia 2019r. Jeśli  treść umowy o wystąpieniu z UE nie zostanie wtedy ratyfikowana, 29 marca czeka nas ”twardy Brexit”.

Jak długa jest umowa o wystąpieniu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej  i gdzie ją znaleźć?

Umowa o wystąpieniu Zjednoczonego Królewstwa z Unii Europejskiej (ang. Agreement on the withdrawal of the United Kingdom of Great Britain and Northern Ireland from the European Union and the European Atomic Energy Community) liczy sobie aż 585 stron i nie jest to prosty, łatwy w lekturze dokument. Treść wynegocjowanej umowy  można  znaleźć tutaj. Umowa jest dostępna tylko po angielsku.

Co najbardziej wkurza Brytyjczyków w wynegocjowanej umowie?

1.PIENIĄDZE. JAK PRZESTAJESZ BYĆ CZŁONKIEM KLUBU, TO NIE PŁACISZ JUŻ SKŁADEK CZŁONKOWSKICH.

Sprawa niby oczywista: każdy rozwód oznacza bój o forsę czyli podział majątku i ewentualne alimenty. Nie inaczej jest w tym wypadku. Obie strony, tj. Zjednoczone Królestwo i Unia Europejska, uzgodniły, że Wielka Brytania wypełni swoją część wszystkich zobowiązań finansowych podjętych w czasie, gdy była członkiem Unii – w odniesieniu do budżetu UE (a w szczególności do wieloletnich ram finansowych na lata 2014–2020, w tym płatności, które będą miały miejsce po zakończeniu okresu przejściowego w związku z zamknięciem programów), Europejskiego Banku Inwestycyjnego, Europejskiego Banku Centralnego, Instrumentu Pomocy dla Uchodźców w Turcji, unijnych funduszy powierniczych, agencji Rady oraz Europejskiego Funduszu Rozwoju.  Porozumienie nie obejmuje konkretnych kwot, a jedynie metodę ich obliczania i to się  wielu Brytyjczykom nie podoba. Co do zasady wszystkie zobowiązania Wielkiej Brytanii powinny zostać spłacone (bądź też do tego czasu powinny zostać  ustalone dokładne terminy wysokości poszczególnych wpłat)  do końca tzw. „okresu przejściowego” czyli do lipca 2020 r. Gdyby okres przejściowy został przedłużony, to te kwoty będą odpowiednio wyższe, ponieważ Unia Europejska  będzie dłużej ponosiła koszty opuszczania jej szeregów przez Zjednoczone Królestwo.  Padają najprzeróżniejsze kwoty, ale najczęściej szacuje się, że koszt rozwodu nie będzie niższy  niż 39 miliardów funtów. Przeliczając po dzisiejszym średnim kursie NBP, nie mniej niż 185 miliardów złotych. Żeby mieć jakieś wyobrażenie o jakich kwotach mowa, przypominam, że budżet Polski na 2019 r. zakłada dochód na poziomie 386,9 miliarda złotych.
Co gorsza na tym etapie po prostu nie da się dokładnie przewidzieć ile jeszcze pieniędzy Wielka Brytania będzie musiała zapłacić UE zanim nastąpi definitywne rozstanie. O metodzie ustalania kwot ustalonej przez negocjatorów wiemy jedynie, że jest sprawiedliwa i obiektywna, a jej główne założenia  wyglądają następująco:

  • żadne państwo członkowskie nie powinno płacić więcej ani otrzymać mniej w wyniku wystąpienia Wielkiej Brytanii z Unii,
  • Wielka Brytania nie powinna płacić ani więcej, ani wcześniej, niż gdyby nadal była państwem

członkowskim. Oznacza to w szczególności, że wpłaty dokonywane przez Wielką Brytanię powinny być oparte na faktycznych wynikach budżetu, tj. dostosowane do jego wykonania.

Obiektywnie patrząc, ma to sens, ponieważ sprowadza się do tego, że Wielka Brytania po prostu wywiąże się ze zobowiązań finansowych jakie  ma wobec UE z czasów gdy była jej członkiem. Tylko  niestety zwolennicy Brexitu nie patrzą na to w ten sposób. Wyjść znaczy przecież wyjść, prawda? Nikt nic nie mówił o płaceniu jakichś pieniędzy kiedy głosowali w referendum. Co więcej, już 4 marca 2017r. wyższa izba brytyjskiego parlamentu, czyli Izba Lordów przychyliła się do treści  opinii prawnej zamówionej przez brytyjski rząd stwierdzając głosem podkomisji do spraw finansowych UE, iż nie istnieje żaden traktat ani też inna podstawa prawna ,która obligowałaby Wielką Brytanię do wypłacenia Unii jakichkolwiek pieniędzy za opuszczenie jej szeregów.  Już wtedy pojawiła się „metafora klubowa”, którą do teraz posługują się mocno i gęsto Brexitowcy: jak kończysz z członkostwem w klubie to nie płacisz już składki członkowskiej.

  1. OKRES PRZEJŚCIOWY, CZYLI WSZYSTKO O NAS BĘDZIE BEZ NAS A RZĄD SIĘ NA TO ZGODZIŁ.

 Sam pomysł okresu przejściowego  był propozycją Wielkiej Brytanii, która argumentowała, że potrzebuje około 2 lat na dokładne ustalenie nowych warunków współpracy z Unią po jej opuszczeniu. UE  przychyliła się do tego wniosku. Zgodnie z umową o wystąpieniu Zjednoczonego Królestwa z UE okres przejściowy potrwa do 31 grudnia 2020r. Ma to sens, ponieważ zbiega się z końcem obowiązywania długoterminowego budżetu Unii na lata 2014-2020. Nowy budżet nie będzie już uwzględniał udziału Wielkiej Brytanii. Tylko, że z punktu widzenia zwolenników Brexitu są  co do okresu przejściowego dwa poważne zastrzeżenia.

  • W okresie przejściowym Wielka Brytania wciąż będzie podlegała prawu unijnemu i orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości UE.

 Zauważmy co się stanie: Wielka Brytania wystąpi z UE z dniem 29 marca 2019 r. ale do 31 grudnia 2020r. prawo UE będzie stosowane i będzie obowiązywało w całym Zjednoczonym Królestwie. W praktyce oznacza to, że np. Polacy  czy inni obywatele Unii przebywający obecnie na wyspach, w okresie przejściowym dalej będą traktowani w ten sam sposób jak  przed Brexitem. Szkopuł tkwi jednak w tym, że po 29 marca 2019r. Wielka Brytania nie będzie już miała ŻADNEGO WPŁYWU na treść ewentualnego prawa unijnego ustanowionego po Brexicie, bo nie będzie już członkiem UE. To samo z Trybunałem, nie będzie w nim już orzekał żaden Brytyjczyk. Teoretycznie UE mogłaby więc wprowadzić w życie nawet bardzo niekorzystne dla Wielkiej Brytanii przepisy obowiązujące bezpośrednio, a ta  musiałaby ich w okresie przejściowym przestrzegać bez możliwości sprzeciwu. Oczywiście w praktyce taka sytuacja jest  praktycznie niemożliwa z wielu powodów: wystarczy choćby spojrzeć na długość procesy legislacyjnego UE , nie wspominając już o tym, że nie sądzę aby UE  miała interes w kompletnie niepotrzebnym  upokarzaniu Wielkiej Brytanii. Kto trzeźwy na  umyśle zaryzykowałby dociśnięcie śruby, które w efekcie mogłoby doprowadzić do  utraty tych nieszczęsnych  185 miliardów złotych, prawda?   Niestety, racjonalny punkt widzenia raczej nie przemawia do zwolenników twardego Brexitu, a podleganie prawu unijnemu w okresie przejściowym to tylko kolejny dowód na słabość rządu pani May i złą wolę UE.  Nawiasem mówiąc nikt z polityków krytykujących panią premier nie zająknął się ani słowem co proponowałby w zamian w okresie przejściowym? Bo jeśli nie obowiązuje prawo Unii, które jest znane obu umawiającym się stronom czyli i Wielkiej Brytanii i UE, to na jakich prawnych zasadach miałyby się te stosunki UE- Wielka Brytania opierać w okresie przejściowy, zaproponowanym, przypomnijmy, przez samą Wielką Brytanię?

  • Okres przejściowy może być wydłużony raz wydłużony, ale wyłącznie za zgodą obu stron i taka zgodna decyzja musi zapaść do 1 lipca 2020r.

 Oczywiście sama możliwość wydłużenia okresu przejściowego ma sens. Czasu jest nie wiele, a Wielka Brytania musi  jakoś rozsądnie unormować zasady współpracy z Unią po Brexicie. Może potrzebować więcej czasu, ale może go po prostu nie dostać. Przedłużenia okresu przejściowego można dokonać tylko raz i musi się na to zgodzić UE (a ściślej mówiąc je przedstawiciele zasiadający we Wspólnym Komitecie utworzonym na mocy umowy o wystąpieniu). Co więcej, decyzja o przedłużeniu musi zapaść przed 1 lipca 2020r. Oczywiście z punktu widzenia UE ma to jak najbardziej sens, ponieważ minimalizuje jak tylko się da okres niepewności co do tego kiedy wreszcie okres przejściowy się skończy ,a drogi UE  i Wielkiej Brytanii rozejdą się na dobre. Na tym samym powinno zależeć Wielkiej Brytanii, a tymczasem dla „twardych” Brexitowców, to kolejny dowód na nieudolność rządu premier May i jawną pogardę Unii wobec Wielkiej Brytanii.

Patrząc obiektywnie, część Brytyjczyków, zachowuje się tak, jakby wciąż panowała im miłościwie królowa Wiktoria, a nad Imperium Brytyjskim nigdy nie zachodziło słońce. Cała reszta świata natomiast, a już Unia w szczególności dybie na Brytyjski spokój, sakiewkę i honor. No i terytoria. Nie zapominajmy o terytoriach. Dlatego w kolejnym wpisie będzie umowa wystąpienia  z UE a kwestia irlandzka i skała nad którą Brytyjczycy będą tak długo panować jak długo  będą na niej makaki czyli Gibraltar.

W sumie ciekawe co na to wszystko makaki.

Pozdrawiam,

Prawstoria

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Back to top button