Pieczara HumanistyPrawo autorskie

Artysta malarz: geniusz głodujący, prawa nieznający

Stało się. Minął  już miesiąc od wpisu „Obrazy w czasach zarazy” więc najwyższa pora na obiecany tam rzut oka na to w jaki sposób prawa  autorskie malarzy są  chronione i czy  jakoś bardziej  niż  tych, co talentu  nie mają i z własnej twórczości przez duże „tfu”  nie żyją.  Miało być  klasycznie, czyli  o prawach osobistych, majątkowych, problemach oraz złych przepisach, co to sypią piasek w szprychy talentu.  Ale nie  będzie. Właściwie to  spodziewam się, że  większość artystów malarzy skończy czytać ten tekst z pianą na ustach. A jeśli nie jesteś malarzem, to mam nadzieję, że dam Ci do myślenia.  

Podobnie jak „Obrazy w czasach zarazy”, również ten wpis ilustrują  portrety autorstwa Iwy Kruczkowskiej – Król wystawione w ramach wystawy  „Babylon 3” w galerii „Pod Okiem” w Warszawie.  Poza jednym, który wisi u mnie w salonie :). 

 

 

artysta malarz Iwa Kruczkowska- Król
Iwa Kruczkowska-Król, Portret ,2019,olej na płótnie, 40×40 cm

 

 

 

 

 

 

ARTYSTA MALARZ  POD LEPSZĄ OCHRONĄ PRAWA AUTORSKIEGO NIŻ WIĘKSZOŚĆ Z NAS

 

 

 

 

 

 

A skoro  już o przepisach mowa, to – szok prawdziwy – polskie prawo autorskie chroni artystów malarzy lepiej niż większość z nas.  I ma to sens, bo założenie jest takie, że utrzymują się z własnej twórczości.

  Zacznijmy od tego, że tak ja wszystkim, ze mną włącznie, przysługują im  osobiste i majątkowe prawa autorskie.   O tym czym te prawa się  między sobą różnią i na co zwracać  uwagę w przypadku zawierania  umowy o przeniesienie własności autorskich praw majątkowych pisałam już we wpisie o nabywaniu i zbywaniu praw autorskich w umowach .

  Poza  zbyciem  autorskich praw majątkowych do obrazu, malarz może też udzielić licencji na korzystanie z  obrazu  komuś innemu. Na przykład galerii czy wydawnictwu, które chce zilustrować  książkę  jego twórczością.  O   tym jak zawrzeć dobrą  umowę licencyjną pisałam we wpisie o prawach autorskich w umowach licencyjnych, więc również odsyłam do lektury.

Poza tym, artysta malarz ma jeszcze dodatkowe możliwości ochrony  praw do swoich obrazów.

Po pierwsze,  art. 19 ustawy o prawie autorskim  i prawach pokrewnych daje malarzowi oraz jego spadkobiercom (ustawowym i testamentowym) prawo do wynagrodzenia od każdorazowej profesjonalnej sprzedaży  egzemplarza obrazu. Z tym, że żeby artysta malarz lub  jego spadkobiercy  mogli się domagać takiego wynagrodzenia, sprzedawać  musi profesjonalista.

Po drugie, nie ma przeszkód żeby artyści malarze  powierzyli ochronę sowich prawa autorskich  organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi zgodnie z przepisami ustawy o zbiorowym zarządzaniu prawami autorskimi i prawami pokrewnymi z dnia 15 czerwca 2018 r. (Dz.U. z 2018 r. poz. 1293).

I teraz zobaczmy jak  ta dodatkowa ochrona działa w praktyce.

 

 

Iwa Kruczkowska-Król Chinki, artysta malarz
Iwa Kruczkowska-Król, Chinki ,2019,olej na płótnie, 40×40 cm

 

 

 

 

 

 

 

 

ARTYSTA MALARZ I DODATKOWE PIENIĄDZE ZA DROIT DE SUITE

 

 

 

 

 

 Droit de suite to  nic innego  jak prawo artysty malarza ( i nie  tylko) lub jego spadkobierców (ustawowych i  testamentowych)  do wynagrodzenia w przypadku sprzedaży oryginałów utworów przez  profesjonalistę (np. galerię lub dom aukcyjny).  Wynagrodzenie od  KAŻDEJ profesjonalnej sprzedaży  płaci  artyście lub  jego  spadkobiercom  nabywca dzieła.

Ani  galeria ani dom aukcyjny nie ponoszą tu żadnych kosztów i jedyne co powinny zrobić to doliczyć kwotę  wynagrodzenia  do ceny obrazu. W Europie to standard , ale już w takich np.  Stanach w ogóle nie ma droit de suite.

Zgodnie z polskimi przepisami wynagrodzenie z odsprzedaży profesjonalnej obrazu  jest najbardziej Ci się należy.  Jest obliczane procentowo i wynosi od 5% wzwyż od ceny sprzedaży. Ilość procent zależy od tego za jaką cenę profesjonalista sprzedał  Twój obraz lub inny utwór. Szczegóły obliczeń znajdziesz we wspominanym już przeze mnie powyżej art. 19 prawa autorskiego.  

I dla jasności, nasza ustawa mówi o  wynagrodzeniu należnym od każdej profesjonalne sprzedaży  egzemplarza dzieła. Nigdzie nie  używa francuskiego droit de suite, ale bardzo często  tym terminem posługują się prawnicy  kiedy  mówią o art. 19.

Czemu?  Bo  pomysł  wynagrodzenia od takiej  odsprzedaży został po raz pierwszy wcielony w życie we Francji  no i ,jak sądzę,  „droit de suite” brzmi tak   przyjemnie artystyczno-intelektualnie, prawda? A tymczasem  tłumaczeniu na polski to banalne „prawo odsprzedaży”. Dużo mniej światowo i intelektualnie.

Ważne, żeby pamiętać, że w  całym wynagrodzeniu dla artysty malarza (lub jego spadkobierców) z tytułu profesjonalnej sprzedaży dzieła  tkwią 2  haczyki.

Po pierwsze,   większość  firm czy też osób zajmujących się  profesjonalnym obrotem dziełami sztuki  w Polsce jeszcze do niedawna udawała, że „pierwsze słyszą” o jakiś wynagrodzeniu z tytułu prawa  odsprzedaży.

 To się na szczęście zmienia od mniej więcej 2016r. , bo są już tacy, co   zażądali wynagrodzenia z prawa odsprzedaży  w  sądzie i  oczywiście wygrali. Najgłośniejsze są ostatnie wygrane Laury Paweli oraz Wilhelma Sasnala z największym domem aukcyjnym w Polsce czyli Desa Unicum. 

Czyli warto się o wynagrodzenie z prawa odsprzedaży upominać.   Z  tym, że jest  dodatkowy haczyk:  to Ty artysto malarzu musisz się o  nie  upomnieć. Na razie nie ma obowiązku żeby  dom aukcyjny, galera czy inny profesjonalista, Cię  informował o sprzedaży egzemplarzy Twoich   prac.

Innymi słowy: musisz pilnować swoich spraw. Innego wyjścia nie ma. Takie są przepisy.  Sam musisz na bieżąco śledzić i sprawdzać aukcje i wystawy. Żeby się  upomnieć i wynagrodzenie z droit de suite.

Co ważne, prawa do wynagrodzenia z tytułu profesjonalnej sprzedaży egzemplarza dzieła, nie możesz się zrzec. Jest  niezbywalne i żadne regulaminy czy umowy  nie mogą  tego prawa  ograniczyć. Z  tym, że uwaga: moim zdaniem  nie ma przeszkód żebyś się zgodził w umowie, że  nie będziesz tego prawa  wykonywał. NIGDY  NIE ZGADZAJ SIĘ  NA TAKI ZAPIS.  Jest dla Ciebie skrajnie niekorzystny i   fatalnie świadczy  o galerii czy domu aukcyjnym.

 

 

Iwa Kruczkowska-Król, matka z dzieckiem
Iwa Kruczkowska-Król, Portret ,2019,olej na płótnie, 40×40 cm

 

 

 

 

ARTYSTA MALARZ A ZBIOROWE PRAWA AUTORSKIE CZYLI A KYSZ!

 

 

 

 

 

 

Artyści malarze mogą także liczyć na dodatkową ochronę  ze strony  organizacji zbiorowego zarządzania prawami  autorskimi (OZZ).  Taką możliwość daje obecnie obowiązująca od  9 lipca 2018 r. ustawa o zbiorowym zarządzaniu prawami autorskimi i prawami pokrewnymi  (ale wcześniej taka ochrona również  była możliwa).

O co w skrócie chodzi?  Idea jest taka, że OZZ może zamiast artystów malarzy strzec ich praw autorskich, a w zakresie powierzonym umową, również je  wykonywać. Co  najważniejsze, również  dochodzić należnych odszkodowań kiedy  te prawa są łamane.

To znaczne ułatwienie, bo   taka galeria, która  miga się od wypłacenia  wynagrodzenia z tytułu droit de suite miałaby  do czynienia z OZZ, a oszukany malarz nie musiałby dochodzić swoich praw samodzielnie.  

OZZ zostaje się po  spełnieniu wymogów wskazanych w ustawie o zbiorowym zarządzaniu prawami autorskimi i prawami pokrewnymi  i po otrzymaniu zezwolenia  od Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Niestety.  Jako artysta malarz nie masz co obecnie liczyć na taką zbiorową ochronę, bo Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego cofnął  decyzję o wydaniu Związkowi  Polskich Artystów Plastyków  zezwolenia na  zbiorowe zarządzanie prawami autorskimi do utworów plastycznych, udzielone decyzją Ministra Kultury i Sztuki z dnia 1 lutego 1995 r. W efekcie Związek Polskich Artystów Plastyków przestał  być OZZ z końcem 2019r.  Co więcej to właśnie ZPAP zwrócił się do Ministra z prośbą o cofnięcie decyzji. To  nie była inicjatywa Ministra. Wręcz przeciwnie. Odsyłam do treści decyzji, jeśli mi nie wierzysz.

I  tutaj jest pies pogrzebany. No, bo skoro samorząd artystów plastyków  nie jest zainteresowany strzeżeniem  ich praw, to kto ma  być?

 

Iwa Kruczkowska-Król , portret
Iwa Kruczkowska-Król, Portret ,2019,olej na płótnie, 40×40 cm

 

 

 

 

 

 

 

ARTYSTA MALARZ NIE MA GŁOWY DO PRZYZIEMNYCH DETALI

 

 

 

 

 

 

Sami artyści malarze, chyba też nie są.  Świetny przykład to to nieszczęsne wynagrodzenie z droit de suite. Przepis art. 19  prawa autorskiego prawa autorskiego obowiązywał cały czas, ale…  po prostu nie był wykonywany.  A dlaczego nie  był i galerie czy domy aukcyjne go olewały ?  Bo nie musiały, bo są duże, BO ARTYŚCI NIE NACISKALI – jak powiedział  Wilhelm Sasnal w rozmowie przeprowadzonej z nim i Laurą Pawelą przez  magazyn „SZUM” w lutym 2019r

W ogóle serdecznie wszystkim artystom i nie-artystom polecam tę rozmowę. Bardzo pouczająca. I do poczytania w sieci. Szum  zatytułował ją : „Walczcie o swoje, walczcie o „droit de suite”!

Padają tam bardzo  interesujące spostrzeżenia na przykład to, że artyści zwykle nie czytają tego co podpisują.  Poza  tym notorycznie nie  upominają się o swoje, bo, jak powiedziała Laura Pawela, : „ Artyści nie chcą się szarpać, nie mają siły, czasu, boją się, że przegrają proces i będą musieli opłacić jego koszty . (…)”

Nie mają czasu, nie czytają tego co podpisują, a jak  galeria nic im nie daje do podpisania, a często  gęsto każe sobie jeszcze płacić za wynajęcie powierzchni na wystawę, to nie protestują.  Tak. Jeśli  nie orientujesz się w realiach rynku sztuki w Polsce, to tak to właśnie wygląda.

Kiedy to się zmieni?  Moim zdaniem,  tylko w tedy kiedy artyści  aktywnie zaczną się upominać o swoje prawa. Pamiętaj, że  bez nich galerie, muzea i domy aukcyjne po prostu  by nie istniały.  Tym bardziej obecnie,  kiedy każdy malarz może po prostu stworzyć własną stronę  i  wystawić obrazy w sieci  sam, bez pośrednictwa galerii realnej czy internetowej.

 

 

Starsza kobieta
Iwa Kruczkowska-Król, Portret ,2019, olej na płótnie, 40×40 cm

 

 

 

 

 

 

ARTYSTA MALARZ NIE MA CZASU NA ZGŁĘBIANIE PRAW AUTORSKICH

 

I teraz musisz sobie artysto malarzu zadać szczere pytanie: czy  Ty faktycznie wiesz jakie prawa autorskie do Twoich własnych obrazów masz?    I…czy jesteś w  ogóle zainteresowany takimi detalami jak przepisy ?  

Sporo światła na to,  do jakiego stopnia artyści są zainteresowani  własnymi prawami autorskimi dała ankieta  i rozmowy z uczestnikami    szkolenia „Sztuka prawem chroniona” zorganizowanego w końcu 2018r. na 3 czołowych uczelniach plastycznych w Polsce.

Okazało się, że artyści plastycy średnio odróżniają swoje prawa autorskie osobiste do dzieł od praw majątkowych. 92% badanych  w ogóle nie potrafiła praw osobistych wskazać.

Jeśli chodzi o majątkowe prawa autorskie, to  wiedzą, że takie są ,ale już ich naruszeń wskazać nie potrafią.

Wniosek? Artyści plastycy są  w większości kompletnie niezainteresowani tym, z czego tak naprawdę żyją czyli z  wykonywania praw autorskich do własnych dzieł.  A z tego przecież w gruncie rzeczy  drogi artysto malarzu żyjesz, prawda?   Więc czemu Cię  to nie interesuje? Jeśli  nie znasz własnych praw, to  jak możesz oczekiwać, że inni będą ich przestrzegać?   

 Mogę  tu analizować  umowy z galeriami, pisać czego nie podpisywać, omawiać dokładnie prawa autorskie, ale… po co, skoro  Ty i tak nie jesteś zainteresowany?

 

 

 

 

 

Artysta malarz rzuca okiem na 2 Afrykanki
Iwa Kruczkowska-Król, Portret ,2019, olej na płótnie, 40×40 cm

 

 

 

 
PRAWDZIWY ARTYSTA TO GŁODUJĄCY PÓŁBÓG MUŚNIĘTY SKRZYDŁEM MUZY

 

 

 

 

A  dlaczego nie jesteś ?

Coś mi się zdaje, że sporo, jeśli nie większość, polskich artystów plastyków nie traktuje sztuki jako  towaru, który  należy sprzedać.  To raczej ich sposób na życie. Życie   natchnione, bohemiczne, pełne „udręki i ekstazy”. I to podejście ma  realne przełożenie na rynek sztuki w Polsce.

Malarz ma  być biedny  i tworzyć na poddaszu dopóty, dopóki   jego  geniusz nie zostanie wreszcie odkryty.   I dopiero wtedy jego dzieła pójdą za miliony.  Żeby wcześniej  podjął jakieś próby spieniężenia swych wysiłków, to obraza artystyczna po prostu.

Dlatego jakieś tam studiowanie prawa autorskiego, to zajęcie niegodne prawdziwego twórcy.

Jeden z uczestników szkoleń  „Sztuka prawem chroniona” stwierdził, że :  „ile razy weźmie udział w takim wydarzeniu, tym mniejszym artystą z niego wychodzi”.

Acha. No to wszystko jasne.  Niestety  obawiam się, że ani rynek sztuki w Polsce ani sytuacja artystów plastyków się nie poprawi dopóki większość  nie wpadnie na to, że sztuka  to  towar. Taki jak każdy inny. 

Czyli jeśli chcesz żyć z tego co  namalujesz, to po pierwsze musisz pracować za trzech,  bo  nie jest to towar pierwszej potrzeby  jak dajmy na to chleb. Czyli trzeba się napracować żeby potencjalny klient kupił.

A po drugie, musisz, ale to MUSZISZ znać zwoje prawa.  Bez tego ani rusz. Zwłaszcza w  kontakcie z profesjonalnym pośrednikiem  żyjącym ze sprzedaży dzieł sztuki. A  żeby je poznać,  również potrzebny jest wysiłek.

 

 

 

Pozdrawiam, Prawstoria

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Back to top button