Prawo ITPrawo międzynarodowePrawo nowych technologiiPrawo unijne

Sztuczna inteligencja a prawo przyszłości

Sztuczna inteligencja a prawo, ten problem już istnieje
Komputer Hal 9000 z „2001: Odyseja kosmiczna” Arthura C. Clarke’a to chyba pierwsza autentycznie pop-kulturowa wizja SI. Złowieszcza. Na zdjęciu łagodniejszy kuzyn Hala:)

Jeśli sądzisz, że  sztuczna inteligencja to  wciąż wymysł naukowców i pisarzy science-fiction, to się mylisz. Ona już to jest.  Przyznaje  dotacje, a nie długo również Cię osądzi i wyda wyrok. Spece od IT  nie śpią. Kiedy piszę ten tekst, gdzieś na świecie, setki, a może i  tysiące programistów pracuje nad jeszcze lepszą wersją oprogramowania, które zastąpi  ułomnego człowieka. Podpis biometryczny, o którym pisałam  w moich  poprzednich wpisach, to naprawdę technologiczna era kamienia łupanego w porównaniu ze sztuczną  inteligencją. Co to jest?  Co może dla Ciebie  zrobić jako obywatela? Co prawo ma do powiedzeni o sztucznej inteligencji? Czy  elektroniczny urzędnik lub sędzia wypłaci Ci  odszkodowanie w razie pomyłki?

SZTUCZNA INTELIGENCJA – CO  TO TAKIEGO?

sztuczna inteligencja a prawo:problem istnieje
Sztuczna Inteligencja czyli SI albo AI od ang.artificial intelligence

Definicji  sztucznej inteligencji nie znajdziesz w kodeksach. W tym sensie problemy sztuczna inteligencja a prawo  nie ma. Sama nazwa  „sztuczna inteligencja” czyli w  skrócie „SI”  albo „AI” od angielskiego „artificial intelligence” powstała w 1956r. i wymyślił ją amerykański informatyk John McCarthy. Jeśli zajrzysz do słownika języka polskiego PWN, to  się dowiesz, że  sztuczna inteligencja  to:  „dział informatyki badający reguły rządzące zachowania mi umysłowymi człowieka i tworzący programy lub systemy komputerowe symulujące ludzkie myślenie”. Tak naprawdę nie ma  dobrej i  tylko jednej definicji  sztucznej inteligencji. Upraszczając, sztuczna inteligencja to system, który automatycznie analizuje dane i potem sam  wyciąga z tych danych wnioski.   Sztuczna inteligencja jest tym lepsza, im więcej danych  przeanalizuje i szybciej wyciągnie z nich wnioski. Oczywiście nie chodzi o samą szybkość, ale też o  jakość i  ilość tych wniosków. I jest  tego  więcej i są lepszej  jakości, tym bardziej zaawansowana sztuczna inteligencja. To bardzo przypomina nasze,  ludzkie myślenie, prawda?  Twój mózg też  analizuje dane (doświadczenia, wspomnienia, obserwacje)  i wyciąga z nich wnioski.  Wtedy myślisz. Oprogramowanie  typu sztuczna inteligencja myśli podobnie i zazwyczaj znacznie, znacznie szybciej od Ciebie. Zresztą ode mnie też. Rzecz jasna jest jednak  istotna różnica między  Tobą  czy mną a nawet najdoskonalszym istniejącym obecnie oprogramowaniem sztucznej inteligencji. Ludzkie myślenie to  nie tylko prosta analiza danych. Kiedy podejmujesz decyzję, nigdy  nie opierasz się  tylko na samej logice. Każda ludzka decyzja i każdy wniosek są podejmowane pod wypływem emocji. Nawet kiedy jesteś w 100% spokojny i w stanie totalnego zen, to emocji nie wyłączysz.  Taki już działa nasz gatunek. Niektórzy  uważają, że w ludzkim myśleniu  bierze udział jeszcze jakieś  bliżej niezidentyfikowane „coś.  Tego cosia w naszej kulturze nazywa się często  „dusza”.  Na razie oprogramowanie  typu SI  nie ma naszych emocji ani  tym bardziej duszy. Nad  imitacją emocji informatycy  ostro pracują, z duszą może pójść  nieco  gorzej, ale jedno jest pewne: już teraz sztuczna inteligencja analizuje dane szybciej i  dokładniej niż ludzie. I to nawet duże ilości bardzo skomplikowanych danych.

 

SZTUCZNA INTELIGENCJA BEZSTRONNIE PRZYZNA CI DOTACJE  

sztuczna inteligencja niczym wall-eTa  umiejętność  szybkiej analizy danych  jest  wykorzystywana już   praktycznie powszechnie. Wszystkie reklamy  jakie  trafiają do  Ciebie na skrzynkę mailową albo linki reklamowe  na Facebooku,  podpowiedzi  kolejnych kontaktów na LinkedIn czy  kogo śledzić na Twitterze,  to efekt pracy sztucznej inteligencji. Oczywiście,  raczej   tej najprostszej, ale jednak.  Dane o  tym jakie strony odwiedziłeś, czym się interesujesz, co podlinkowałeś/-aś,  itd. są skrzętnie zbierane  i obrabiane przez oprogramowanie  typu SI.   W ten sam sposób działa moderacja wpisów i kont na Facebooku czy Twitterze. Treści nie sprawdza człowiek  tyko oprogramowanie. Tak, tak, to sztuczna inteligencja  „zbanuje Cię na fejsie”.

Ale co tam   reklamy i prosta moderacja.  Są  już tacy, którzy  dostrzegli, że sztuczną inteligencję można spokojnie zapędzić do roboty w urzędzie i sądzie. Absolutnym pionierem  takich rozwiązań jest  Estonia.  1,3 milionowa republika stawia sprawę jasno: zamierzamy stać się  jednym z najbardziej zaawansowanych technologicznie społeczeństw na świecie. Sztuczna inteligencja rozdziela tam  już część państwowych dotacji  dla rolników.  Jak  to się odbywa w praktyce?  Rolnik składa wniosek online, wniosek jest sprawdzany pod kątem formalnym i prawnym przez  oprogramowanie. Program decyduje  o  przyznaniu dotacji lub odrzuceniu  wniosku.   Co więcej, to już nie żywy inspektor, ale  program sprawdza czy  rolnik wykorzystał dotację zgodnie z wnioskiem. Jak?  SI wykorzystuje do tego satelitarne zdjęcia  pól zrobione przez satelity Europejskiej Agencji Kosmicznej (European Space Agency). Oprogramowanie porównuje  obrazy sprzed  przyznania dotacji  i po jej przyznaniu. SI analizuje każdy piksel i w  kilka sekund jest w stanie stwierdzić czy  rolnik  wykorzystał pieniądze zgodnie z wnioskiem, czy też nie. SI  wysyła też rolnikowi powiadomieni smsem  lub mailem  na 2 tygodnie przed upływem  terminu wykorzystania datacji, jeśli odkryje, że na zdjęciach wciąż  nie widać, żeby rolnik  zrobił użytek z dotacji. Zgodnie z danymi rządu Estonii, samo zastąpienie żywych inspektorów  sztuczną inteligencją zaoszczędziło  budżetowi państwa ok. 665.000 euro  przez pierwszy  rok wykorzystywania tej technologii.

I to  mimo tego, że technologia nie jest  idealna. Po pierwsze, są sytuacje kiedy porównywanie zdjęć pól „sprzed” i „po” przyznaniu dotacji nie wystarcza i na miejsce musi jednak pojechać żywy inspektor.

Po drugie, w razie odrzucenia wniosku o dotację przez  sztuczną inteligencję, odwołanie wciąż rozpatrują ludzie.   Nie zmienia to jednak  faktu, że  decyzję administracyjną o odrzuceniu wniosku podejmuje  SI.  Problem sztuczna inteligencja a prawo  przestał  już  być  wirtualny. 

SZTUCZNA INTELIGENCJA  WYDA NA CIEBIE  WYROKdelikatny powiew Skynetu

Estonia planuje pójść o  krok dalej i od tego roku pracuje nad stworzeniem oprogramowania do automatycznego osądzania spraw i wydawania wyroków.  Relacja sztuczna inteligencja a prawo zyska nowy, ultra-praktyczny wymiar. SI ma wydawać wyroki w prostych sprawach cywilnych. Takich, w których wartość przedmiotu sporu  nie przekracza  7000 euro. Wieść  obiegła  media lotem błyskawicy w marcu tego roku, kiedy Ott Velsberg, estoński   Goverment Chief Data Officer, potwierdził  ten śmiały plan portalowi Wired. Oczywiście to rozpala emocje  i  budzi pytania, ale spokojnie. Po pierwsze nie wiadomo  kiedy i czy w ogóle do takiego wdrożenia dojdzie. Ale gdyby doszło, to dla Estończyków w sumie żadna nowość,  bo dokładnie w ten sam sposób działa już u nich  wspominamy system  przyznawania dotacji dla rolników.  Nawet jeśli sztuczna inteligencja  wyda wyrok w  pierwszej instancji, to  i tak ewentualna apelacja  będzie rozpatrywana przez żywego sędziego.  Czynnik ludzki wciąż  będzie kontrolował program i  oto chodzi. Problem zaczyna się kiedy  usuniemy człowieka  całkowicie z systemu.  Dla mnie osobiście całkowicie nie do przyjęcia  byłaby sytuacja, kiedy również odwołanie  od wyroku wydanego w pierwszej instancji przez SI byłoby rozpatrywane przez inny program. Dopóki tak się nie stanie, kibicuję  Estończykom, bo każda technologia jest po  to żeby jej używać. Ważne, żeby używać mądrze. W tym przypadku, mądrze oznacza ścisłą współpracę  prawników i speców od IT.

CZY DA SIĘ TO ZROBIĆ W POLSCE: SZTUCZNA INTELIGENCJA A PRAWO

SI w Polsce, historia prawdziwa
SI na miarę naszych możliwości?

Czy wprowadzenie  sztucznej inteligencji do polskich sądów i urzędów ma sens? Oczywiście.  Istnieje masa prostych spraw i decyzji administracyjnych, które spokojnie  mogłyby  by być wydawane przez SI.  To samo z prostymi sprawami  cywilnymi.  W praktyce oznaczałoby to oszczędności i  przyspieszenie   pracy sądów i urzędów,  bo i sędziowie i urzędnicy mogliby się  skupić na bardziej skomplikowanych  sprawach.  Inna spawa, że część  straciłaby pracę i  musiała się  przekwalifikować. No i oczywiście  do wdrożenia rozwiązań SI, jest potrzebna solidna stracenia rozwoju  i pieniądze. I strategię i pieniądze musi zapewnić państwo.  Poza kwestiami technicznymi potrzeba też zmian w prawie, bo zgodnie z obowiązującymi przepisami nie ma możliwości żeby osądził Cię wirtualny sędzia.   Póki co,  w Polsce wydawać wyroki i inne orzeczenia sądowe  mogą tylko żywi ludzie.  Trochę lepiej podchodzi do sprawy  kodeks postępowania administracyjnego,  bo tam już decyzję i inne akty administracyjne wydają organy. Niestety,  kłopot się zaczyna jak wczytamy się w ustawy, które  regulują pracę poszczególnych organów. Tam  już  na sztuczną inteligencję miejsca brak.   

KTO ZAPŁACI ZA BŁĄD SZTUCZNEJ INTELIGENCJI?

co jeśli sztuczna inteligencja popełni błąd?
Kto przyniesie ci głowę SI na tacy gdy popełni błąd?

Prawdziwy kłopot prawny pojawi się kiedy  sztuczna inteligencja  popełni błąd. Co jeśli się okaże, że na przykład decyzja administracyjna wydana przez  sztuczną inteligencję  wyrządziła Ci szkodę? Kto powinien wypłacić w takiej sytuacji odszkodowanie? Przecież nie SI, bo ona nie ma osobowości prawnej ani majątku.  W takim razie kto: państwo, twórcy  oprogramowania, a może firma, która wdrażała SI?  Tutaj  jest  już prawdziwy pies pogrzebany, bo  nie tylko polskie, ale w ogóle prawo międzynarodowe nie nadąża za tym problemem. 

Kłopot dostrzega z pewnością Unia Europejska zaczyna się coraz  bardziej  interesować wykorzystaniem sztucznej inteligencji w instytucjach unijnych i na wspólnym rynku. Oczywiście, takie zainteresowanie w sposób naturalny  rodzi pytanie: sztuczna inteligencja a prawo  unijne.  Póki co prace  i rozmowy na temat prawnego uregulowania rozwiązań SI trwają, ale UE ma już wspólną politykę   na temat sztucznej inteligencji.     Wyczytasz w niej, że Unia jest przeciwna odczłowieczonej SI i uważa że  nie ma sztucznej inteligencji bez nadzoru czynnika ludzkiego. Jak to się przełoży na prawo unijne zobaczymy. Jedno jest pewne: sztuczna inteligencja zagości   u nas na dobre i  trzeba się na to przygotować.  Nie da się zatrzymać  postępu technologicznego, ale każda technologia musi być rozsądnie używana. Przez ludzi,  nie roboty.

Pozdrawiam, Prawstoria

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Back to top button